W tym tygodniu miałam przyjemność udzielić wywiadu do FAKTÓW TVP3Wrocław. W kuluarach zostałam zapytana, czy gdybym musiała wybrać, to do końca życia zostałabym psychologiem czy hipnoterapeutą.
Pytanie było świetne, ale otworzyło dla mnie pewne drzwi - czując inspirację postanowiłam napisać ten artykuł.
Punkt 1: Hipnoza vs terapia
W mediach społecznościowych możemy zauważyć małą wojenkę między psychoterapeutami, a hipnoterapeutami. Psychoterapeuci często boją się dotykać narzędzia hipnozy, ponieważ kierowani są wszechobecnymi mitami na jej temat. Za to Hipnoterapeuci często twierdzą, że hipnoza daje lepsze efekty niż zwykła terapia i ich podejście jest po prostu lepsze.
Rozwiejmy te mity.
-Hipnoterapii nie należy się bać. Z hipnozy korzystali między innymi Freud, Jung czy Erickson. Mamy badania naukowe, potwierdzające zasadność transu hipnotycznego oraz pokazujące pozytywne efekty korzystania z hipnozy. Hipnoza to nie magia, a narzędzie,do którego zachęcam, by pewne tematy w procesach pogłębić lub przyspieszyć.
-Hipnoza nie jest lepsza od psychoterapii! To w ogóle nie powinien być temat do dyskusji. Hipnoza to zbiór technik - narzędzie. Kilka puzzli w układance. Natomiast psychologia to 5 lat nauki, szkoły psychoterapeutyczne to zazwyczaj 4 lata - i to nie tylko wykłady, ale praktyka, terapia własna, superwizje. Psychoterapia została stworzona, by uzdrawiać nasz umysł, a hipnoza może w tym pomóc.
Dlatego ja swoim klientom też zawsze mówię - hipnoza otwiera drzwi. Ale potem świadomie trzeba przez nie przejść. Hipnoterapia jest świetnym narzędziem do usuwania blokad czy zmiany przekonań - ale dalej świadomie musimy tworzyć nawyki, wyrabiać dyscyplinę oraz wprowadzać zmiany.
Dlatego ja nie stosuje samej hipnozy nigdy - zawsze jest to hybryda hipnozy, psychoedukacji i coachingu. A jeśli przychodzą do mnie klienci z tematami stricte kwalifikującymi się na psychoterapię - to od razu podpowiadam, by właśnie się na taką udali, bo tu trzeba innych narzędzi. A nic nie stoi na przechodzie, by iść na psychoterapię gdzie stosuje się hipnozę - np na nurt ericksonowski.
Punkt 2: Co wolę, psychologia czy hipnoza?
Skoro już wiemy, że hipnoza to element działania, to uważam, że pytanie jest jednak niezasadne. Bo po to się cały czas rozwijam, by właśnie wyciskać ze wszystkich narzędzi. Bo właśnie o to chodzi w holistycznym działaniu - by mieszać narzędzia tak, by jak najlepiej dopasować się do klienta.
Punkt 3: Magiczna różdżka
Hipnoza często jest pokazywana jako magiczna różdżka na wszystkie problemy - ale tak nie jest.
Kiedy jeszcze robiłam hipnozy na palenie, często pytałam klientów co zrobią, gdy przestaną palić.
To pytanie zawsze wywoływało zdziwienie "jak to co?!".
Ale to pytanie jest właśnie kluczowe- jeśli nie mamy pomysłu, jak 1 nawyk zastąpić 2 nawykiem, to niestety mózg sam sobie wymyśli. I tak właśnie tworzyła się bardzo niezdrowa ścieżka - pierwsza hipnoza na palenie, druga na słodycze.
To jest ta magia wytwarzania konsekwencji, działania z planem, korygowanie zachowania. Hipnoza zabierze Ci jakieś przekonanie, pokona blokadę - ale co potem z nim zrobisz ? To właśnie tu realnie zaczyna się praca. I to ta najbardziej kluczowa. Dlatego używaj hipnozy jak najbardziej - ale nie zawierzaj jej całego bagażu. Zwłaszcza, jeśli jesteś ambitną osobą - bo to będzie dopiero początek wspaniałej drogi na szczyt.
Paulina Eckert
©2023 SAIMIN Paulina Eckert
NIP 8982291172
Wrocław, Dolnośląskie